(...)Czwartek pierwszy po Bożym Narodzeniu, zupełnie zapomniałam, że to dziś czwartek, wiec nie odprawiłam adoracji. Poszłam razem z Siostrami do sypialni o dziewiątej godzinie. Dziwnie nie mogłam zasnąć. Zdawało mi się, ze cos jeszcze nie spełniłam. Przechodzę w myśli swoje obowiązki, nie mogę sobie nic takiego przypomnieć, trwało to do godziny dziesiątej. O godzinie dziesiątej ujrzałam Oblicze Pana Jezusa umęczonego. Wtem mi Jezus powiedział te słowa – Czekałem na ciebie, aby się podzielić cierpieniem, bo któż lepiej zrozumie cierpienie Moje, jak nie oblubienica Moja? Przeprosiłam Jezusa za swoja oziębłość, zawstydzona, nie śmiejąc spojrzeć na Pana Jezusa, ale sercem skruszonym, prosiłam, aby mi Jezus raczył dać jeden cierń z korony Swojej. Jezus odpowiedział mi, ze da tę łaskę, ale jutro i natychmiast widzenie znikło. Rano, podczas rozmyślania uczulam bolesny cierń w głowie z lewej strony: cierpienie trwało przez cały dzień, rozmyślałam nieustannie, jak Jezus mógł wytrzymać ból tylu kolców, które są w koronie cierniowej. Łączyłam swoje cierpienia z cierpieniem Jezusa i ofiarowałam za grzeszników. O godzinie czwartej, kiedy przyszłam na adorację, ujrzałam jedna z naszych wychowanek, która strasznie obrażała Boga grzechami nieczystymi w myślach. Widziałam także pewną osobę przez która grzeszyła. Lęk przeszedł przez moja duszę i prosiłam Boga przez boleść Jezusa, aby raczył ja wyrwać z tej nędzy strasznej. Jezus mi odpowiedział, że udzieli jej łaski nie dla niej, ale dla prośby mojej, teraz zrozumiałam, jak bardzo powinniśmy się modlić za grzeszników, a szczególnie za nasze wychowanki. (Dz 348-349-350)

O Boże mój, jak słodko jest cierpieć dla ciebie, cierpieć w najtajniejszych tajniach serca, w największym ukryciu, płonąć jako ofiara przez nikogo nie spostrzeżona, czysta jak kryształ – bez żadnych pociech, ani współczucia. Pali się duch mój w miłości czynnej, nie tracę na czasu na żadne marzenia, biorę każdą chwile pojedynczo. Bo ta jest w mocy mojej, przeszłość nie do mnie należy, przyszłość nie moja, czas obecny wykorzystać staram się całą duszą. (Dz 351)

4/I.135. Kapituła pierwsza Matki Borgii.
Na tej kapitule Matka podkreśliła życie z wiary i wierność w drobnych rzeczach. W połowie kapituły usłyszałam te słowa: - Pragnę, ażeby było w was więcej wiary w obecnych chwilach. Jak wielką mi radość sprawia wierność Mojej oblubienicy w rzeczach najmniejszych. Wtem spojrzałam na kryz i ujrzałam, jak Jezus miał głowę zwrócona na refektarz i poruszały się usta Jego. Kiedy o tym powiedziałam Matce Przełożonej, odpowiedziała mi: widzi Siostra, jak Jezus żąda, ażeby życie nasze było z wiary. – Kiedy odeszła Matka do kaplicy, a ja pozostałam, żeby posprzątać pokój, wtem usłyszałam te słowa: Powiedz o tym wszystkim Siostrom, że żądam, ażeby żyły duchem wiary w stosunku do Przełożonych w chwili obecnej. Prosiłam spowiednika, żeby mnie zwolnił z tego obowiązku. (Dz 352-353)