(...)Jezu mój i znowuż się zbliża chwila, w której pozostanę sam na sam z Tobą. Jezu, proszę Cię z całego serca, daj mi poznać, co Ci we mnie nie podoba, a zarazem daj mi poznać, co robić, aby Ci się stać milszą. Nie odmów mi tej łaski i bądź ze mną. Ja wiem, że bez Ciebie Panie niewiele się przyda usiłowanie moje. O, jak się cieszę z wielkości Twojej, Panie. Nim więcej Cię poznaję, tym Cię goręcej pragnę i pożądam. (Dz 273)

Jezus udzielił mi poznania samej siebie. W tym świetle Bożym widzę swoją wadę główną – to jest pycha, jej odcień – zamknięcie się samej w sobie, brak prostoty w stosunku z Matką Przełożoną.

Drugie światło co do mówienia. – Czasami mowie za dużo. Można by było w dwóch, trzech słowach załatwić, a ja na takie załatwianie używam za dużo czasu. Jednak Jezus sobie życzy, abym ten czas obróciła na modlitewki odpustowe za dusze w czyśćcu cierpiące. I mówi mi Pan, jak każde słowo będzie ważne w dzień sądu.

Trzecie światło – co do reguł naszych. Mało unikam okazji, które prowadza do łamania reguł, a szczególnie milczenia. Tak będę postępować, jakoby reguła była tylko dla mnie napisana, a co mnie obchodzi, jak kto postępuje, byle bym ja tak postępowała, jak Bóg sobie tego życzy.

Postanowienie. Czegokolwiek Jezus zażąda ode mnie, a dotyczy to rzeczy zewnętrznych, pójść zaraz o tym powiedzieć Przełożonym; w obcowaniu z przełożona starać się będę o otwartość i szczerość dziecięcą. (Dz 274)

Jezus kocha dusze ukryte. Kwiat ukryty najwięcej zawiera w sobie woni. Starać się o zacisze dla serca Jezusowego we własnym wnętrzu. W chwilach ciężkich i bolesnych nucę Ci, o Stwórco, hymn ufności, bo bezdenna jest przepaść ufności mojej ku Tobie, ku Twemu Miłosierdziu. (Dz 275)

Od chwili w której ukochałam cierpienie, przestało mi być cierpieniem. Cierpienie jest stałym pokarmem mojej duszy. (Dz 276)

Nie będę rozmawiać z pewną osobą, bo wiem, że Jezusowi się to nie podoba, a ona nie odnosi z tego żadnej korzyści. (Dz 277)

U stóp Pan. Jezus utajony, Miłości wiekuista, Żywocie nasz, Boski Szaleńcze, żeś zapomniał o Sobie, a widzisz tylko nas. Nim stworzyłeś niebo i ziemię, wpierw nosiłeś w Sercu Swoim nas. O Miłości, o głębio poniżenia Twego, o tajemnico szczęścia – czemuż tak mała liczba Ciebie zna? – Czemuż nie znajdujesz wzajemności? – O Boska Miłości, czemuż taisz piękność Swą? – O niepojęty i Niezmierzony, nim lepiej Cię poznaję – tym Cię mniej pojmuję, ale dlatego, że Cię pojąć nie mogę – więc pojmuje wielkość Twoją. Nie zazdroszczę Serafinom ognia, bo większy w sercu złożony mam da. Oni w zachwycie podziwiają ciebie,
lecz Twoja krew łączy się z moją. Miłość – to niebo już tu na ziemi dane nam. O, czemuż się taisz w wiarę? – Miłość rozdziera zasłonę. Nie masz zasłony pod wzrokiem mojej duszy, boś Sam mnie pociągnął w łono tajemniczej miłości na wieki. Niech Ci będzie cześć i chwała, Nierozdzielna Trójco – Jedyny Boże, po wszystkie wieki. (Dz 278)

Dał mi Bóg poznać, na czym polega prawdziwa miłość i udzielił mi światła, jak ją okazać Bogu w praktyce. Prawdziwa miłość Boga zależy na wypełnieniu woli Bożej. Ażeby okazać miłość Bogu w czynie, trzeba, ażeby wszystkie uczynki nasze chociażby były najmniejsze muszą płynąć z miłości dla Boga. I powiedział mi Pan: dziecię Moje, najwięcej Mi się podobasz przez cierpienie. W cierpieniach swoich fizycznych czy też moralnych córko Moja, nie szukaj współczucia u stworzeń. Chcę, aby woń cierpień twoich była czysta, bez żadnych przymieszek. Żądam, żebyś się nie tylko oderwała od stworzeń, ale i sama od siebie. Córko Moja, chcę się napawać miłością serca twego – miłością czystą, dziewiczą, - nieskalaną, bez żadnego przyćmienia. Córko Moja, im więcej ukochasz cierpienie, tym miłość twoja ku Mnie będzie czystsza (Dz 279)